W cudowny sposób mężowi nic się nie stało…

Szczęść Boże.
Chce się podzielić swoim świadectwem.
Pewnego razu uczestniczyłam we Mszy Świętej sprawowanej przez o. Łukasza. Była to modlitwa o uzdrowienie i uwolnienie. Ta Msza była transmitowana na żywo przez FB, była pierwszą w której uczestniczyłam i dane było mi poznać
o. Łukasza. W tym dniu modliłam się o uzdrowienie i uwolnienie mojego męża, którego wiara nie jest jeszcze na tyle żywa, by chciał uczestniczyć w niedzielnych nabożeństwach. Okazało się, że mąż który prawie cały dzień spędził na motorze, miał w tym dniu wypadek. Motocykl poślizgnął się przy dużej prędkości i wyrzucił mojego męża w powietrze. Jego kask został bardzo uszkodzony, a bak od motoru uległ poważnemu zniszczeniu. W cudowny sposób mężowi nic się nie stało. Dodatkowo na uwagę zasługuje fakt, że zawsze obawiałam się o zdrowie męża, który miał kiedyś trepanację czaszki, zatem każde uderzenie w głowę wiązałoby się dla niego z niebezpieczeństwem. Jestem pewna, że Jezus za pośrednictwem
o. Łukasza w tym dniu uchronił mojego męża przed śmiercią...
Za co zawsze będę wdzięczna. Stąd pamiętam także o o. Łukaszu w modlitwie.