CUD UZDROWIENIA Z CHOROBY NOWOTWOROWEJ

Jesteśmy rodziną bardzo wierzącą, w której pojawiła się choroba nowotworowa u mojej 67 letniej mamy. Nasza sąsiadka każdego dnia prosiła mnie, aby pojechać na spotkanie z ojcem Łukaszem Prausa.
W maju razem z mężem pojechaliśmy na modlitwę i otarliśmy chusteczkę o stygmaty, które na rękach otrzymał ojciec Łukasz Prausa.
Kiedy dotarliśmy do domu, każdego dnia chusteczką dotykaliśmy głowy mojej mamy, w której mieścił się guz nowotworowy. Dziś pragnę zaświadczyć o uzdrowieniu mamy.
Byliśmy na wizycie w klinice onkologicznej i lekarz prowadzący moją mamę po przeprowadzeniu badaniu PET potwierdził, że guz się wchłonął i brak jakichkolwiek znamion choroby nowotworowej.
Ojcze Łukaszu,  dziękujemy Tobie za możliwość potarcia twoich stygmatów, dzięki którym dokonał się cud uzdrowienia mojej mamy Haliny.